Sprawozdanie z wycieczki do Bornego-Sulinowa

W dniach 24-25 czerwca br. odbyła się wycieczka do Bornego Sulinowa, miasta położonego w województwie zachodniopomorskim. Wyjazd zorganizowała Grupa Rowerowa Szczytniki-Koninko, a jej uczestnikami byli sympatycy dwóch kółek. O Bornym Sulinowie prawie każdy słyszał, ktoś był - ale niewielu miało okazję je zwiedzić w towarzystwie przewodnika, emerytowanego wojskowego, który posiada niesamowitą wiedzę na temat historii tego miejsca i potrafi to opowiedzieć w bardzo obrazowy sposób. Używając żargonu wojskowego i dowcipu sprawił, że lekcja historii była w wymiarze 3D. Borne Sulinowo i oddalone o 20 km Kłomino przez lata były miastami zamkniętymi. Rządzili tam kolejno hitlerowcy i Sowieci. Nieco ponad 20 lat temu obydwa powróciły z niebytu. Aby wczuć się w klimat tych strasznych, tragicznych wydarzeń przewodnik zabrał nas najpierw do mniej znanego Kłomina – dziś zwanego taż miastem duchów, położonego w głębokim lesie. Miasto powstało zaraz po dojściu Hitlera do władzy. W miasteczku stacjonowały oddziały Służby Pracy. Dziś poprzez zarośla prześwitują zarysy bloków z wielkiej płyty. W oknach brak szyb, balkony zostały ogołocone z poręczy. Klatki schodowe zasłane są gruzem i szkłem, w pomieszczeniach niegdyś mieszkalnych odpadające płytki PCV, na ścianach łuszcząca się farba z wyblakłym wzorkiem. Kolejnym punktem wycieczki był stary cmentarz żołnierzy radzieckich, z jednego z nagrobków wystaje odziana w mundur betonowa ręka. Dzierży skierowany ku niebu karabin, jakby strzelała. Kłomino i Borne Sulinowo powstały w tym samym czasie, podobne też było ich przeznaczenie. Obydwa miasteczka miały służyć celom militarnym. W Bornem Sulinowie powstała pilnie strzeżona baza Północnej Grupy Wojsk. Stacjonowało tam kilkanaście tysięcy żołnierzy radzieckich. W miasteczku mieszkały też ich rodziny. Droga do Bornego Sulinowa prowadzi przez sosnowy las, od samych peryferii miasta ocieramy się o historię – na wjeździe pozostałości jednoosobowego bunkra. Miasto częściowo wykorzystało stare budynki - w dawnej komendanturze garnizonu obecnie mieści się ratusz, w starej kantynie oficerskiej - między innymi sklep spożywczy. Podążając zaś ścieżką turystyczno-spacerową zobaczymy m.in. szpital wojskowy, dawną willę generała Dubynina czy też pozostałości domu gen. Guderiana.. Drugiego dnia uczestnicy wycieczki zostali zwodowani w kajakach na rzekę Piławę i w otoczeniu przecudnej przyrody spłynęli 7 km odcinek, podziwiając krystalicznie czystą rzekę, zapach lasu i śpiew ptaków. Jakby wrażeń było mało w drodze powrotnej zatrzymano się jeszcze w Brzeźnicy – byłej bazie jednostki wojskowej Armii Radzieckiej. Znajdowała się tam broń jądrowa, było to też miejsce składowania głowic i wyrzutni rakiet. Dziś można tam zobaczyć pozostałości po schronach na pojazdy z rakietami, drogi łączące cała infrastrukturę bazy wojskowej i kilka bunkrów. W pełni usatysfakcjonowani, z poczuciem większej świadomości historii, wracaliśmy do domu, obmyślając kierunek przyszłorocznej wycieczki…

Wykręciliśmy kilometry na nowe stojaki przy Przystani Rowerowej w Szczytnikach!

Na  Przystani Rowerowej w Szczytnikach zostały zamontowane stojaki rowerowe ufundowane przez allegro. Stojaki zostały wygrane dzięki zaangażowaniu rowerzystów  z Gminy Kórnik w konkursie Kręć Kilometry. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy wykręcili chociaż jeden kilometr. Pomysłodawcą i motorem napędowym akcji  było  Kórnickie Bractwo Rowerowe, któremu bardzo dziękujemy za możliwość współuczestnictwa w akcji, dzięki której Szczytniki stały się pierwszą wsią w Polsce w której zamontowano stojaki allegro.
Zachęcamy też do kręcenia  kolejnych kilometrów w tym roku aby przybywało takich stojaków w Naszej Gminie. Info w linku poniżej

Z V Rajdu Rodzinnego pozostały wspomnienia… [FOTKI]

Rajd na piątkę Nie tylko pogoda, nie tylko frekwencja, nie tylko znakomite humory zaznaczały się w Piątym Jubileuszowym Rodzinnym Rajdzie Rowerowym organizowanym przez Grupę Rowerową Szczytniki-Koninko. Impreza rozpoczęła się w sobotę, 27 maja br. o godzinie 10-tej, na Placu Zabaw w Szczytnikach. Wśród 438 uczestników znalazły się całe rodziny wraz z dziećmi i dziadkami. Reprezentowali oni nie tylko Szczytniki i Koninko, ale także wiele okolicznych miejscowości.  Przed wyruszeniem na trasę rozgrzewkę przeprowadziła Pani Aleksandra Rochna, a uczestników pobłogosławił ksiądz proboszcz, kapelan Grupy Rowerowej Jakub Lechniak. Długość trasy rajdu wynosiła nieco ponad 15 kilometrów i wyznaczona została w większości wzdłuż malowniczych lasów, łąk i pól Szczytnik, Kamionek, Daszewic, poznańskiej Głuszyny i Sypniewa oraz Koninka. W połowie trasy miłą niespodzianką były pyszne drożdżówki i oranżada serwowane z zabytkowego Citroena należącego do Sylwii i Pawła. Niewątpliwą atrakcję dla uczestników stanowił przystanek na terenie 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach, gdzie wszyscy mogli zapoznać się ze sprzętem lotnictwa wojskowego. Być może dla wielu młodych rowerzystów zamiana rowerowego kasku – choć na chwilę - na hełm pilota bojowego myśliwca mogła stać się przesłanką do wyboru w przyszłości tej właśnie ścieżki zawodowej. Meta Rajdu - tak jak i start - usytuowana była w Szczytnikach na terenie Placu Zabaw i po jej przekroczeniu każdego uczestnika nagradzano nie tylko oklaskami, ale i pamiątkowym medalem. Pomysłodawcą medalu była Grupa Rowerowa, a projektantem Pan Grzegorz Frąckowski. Wypada wspomnieć o doskonałej organizacji Rajdu. Poruszano się po jego trasie w grupach nie przekraczających 15 osób. Każdą z grup prowadził Lider w żółtej koszulce. W miejscach newralgicznych, gdzie trasa Rajdu przebiegała w poprzek drogi publicznej, nad bezpieczeństwem czuwały Straż pożarna, Policja, Straż miejska i służby leśne. Dzięki koordynacji tych wszystkich działań do mety w dobrym zdrowiu dotarło tylu uczestników, ilu wyjechało na trasę. Choć żar lał się z nieba, nikt nie padł ze zmęczenia. Myliłby się jednak ten, kto by przypuszczał, iż po przekroczeniu mety skończyły się atrakcje. Zadbano bowiem o to, by każdy mógł uzupełnić ubytek kalorii, rozkoszując swoje podniebienie grochówką przygotowaną przez Andrzeja i Hirka i skibką ze smalcem serwowaną przez Anię, Mariusza i Anię. Wśród innych godnych uwagi atrakcji wymienić trzeba warsztaty dla dzieci poprowadzone przez Fundację „Bez Barier” i Adę Koper, prezentacje Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, Grupę Partmax 4x4 oraz pokaz sztuk walki Tai Chi zaprezentowany przez Magdę Knaflewską. Staraniem organizatorów i licznych sponsorów w godzinach popołudniowych na Placu Zabaw odbyły się różne konkursy dla dzieci, które z radością odbierały drobne upominki. O godz. 16.00 wiele emocji wzbudziło losowanie atrakcyjnych nagród. Nie wymieniając wszystkich godzi się wspomnieć, iż nagrodę główną stanowił wysokiej klasy rower. Za oprawę muzyczną imprezy odpowiedzialna była Patrycja Szalczyk „Nebraska” a wieczorem przy ognisku, muzyce i tańcach, uczestnicy i sponsorzy V Rodzinnego Rajdu Rowerowego mogli z satysfakcją powspominać wszystko to, czego uczestnikami byli od wczesnych godzin rannych. Szkoda, że na następny Rodzinny Rajd Rowerowy musimy poczekać cały rok. Jola Knaflewska

Wspomnienia z IV Rodzinnego Rajdu Rowerowego

... i już po Rajdzie. Na szczęście pozostały wspomnienia..., ale nie tylko! Przedstawiamy film wykonany z drona podczas rajdu.
Wspomnienia z rajdu
00:00
--
/
--
Chwalimy się też (bo warto!) nową stacją naprawy rowerów, która stanęła przy naszej Przystani Rowerowej staraniem wielu (podpisanych, ale też i anonimowych) osób. Zatem - korzystajmy!plakat-stacja

Kręcimy kilometry po stojaki!

Fundacja AllForPlanet po raz kolejny rozpoczęła akcję Kręć Kilometry. Ma ona na celu promowanie turystyki rowerowej poprzez rozwój infrastruktury, przede wszystkim stawianie pięknych i funkcjonalnych stojaków rowerowych. W tym roku postanowiliśmy podjąć wyzwanie - i zapraszamy wszystkich do pomocy. Spróbujemy wygrać taki stojak dla Przystani Rowerowej w Szczytnikach! Procedura jest bardzo prosta, ale dla porządku wyjaśnię po kolei:
  1. W sklepie z aplikacjami (AppStore/Google Play) wyszukujemy aplikację Kręć Kilometry, i instalujemy ją w telefonie.
  2. W ustawieniach tworzymy swoje konto, podając adres email i hasło. Od tego momentu możemy zapisywać swoje wycieczki rowerowe
  3. Na stronie http://kreckilometry.pl logujemy się tymi samymi danymi, które podaliśmy przy aplikacji w telefonie. Wypełniamy ankietę, podając jednocześnie miasto, dla którego "zbieramy kilometry". Ustaliliśmy, że wpisujemy Kórnik (dokładną lokalizację, czyli Szczytniki - ustalimy gdy już wygramy stojak).
  4. Pamiętamy o włączeniu śledzenia naszych wycieczek rowerowych - każdy kilometr się liczy!
Zapraszamy wszystkich - żebyśmy jesienią spotkali się przy nowym stojaku rowerowym w Szczytnikach!

Po-Wielkanocna wycieczka po okolicy

Wielkanoc to zwykle czas spędzany w towarzystwie rodziny, jajek, majonezu, mazurka i talerza z żurkiem. Na przekór tradycji gnuśnienia przy stole, nasza Grupa Rowerowa w Lany Poniedziałek postanowiła odkurzyć rowery i wreszcie rozpocząć sezon niedługą wycieczką po okolicy. Odpowiedzialny za pogodę nasz kapelan, ks. Jakub, spisał się wyśmienicie: było ciepło, słonecznie, jedynie nieco zbyt wietrznie. O godzinie 14.00 przy Przystani Rowerowej zebrała się grupa ok. 50 osób, w większości członków i sympatyków naszej Grupy, a także reprezentacja zaprzyjaźnionego Kórnickiego Bractwa Rowerowego. Po krótkiej rozgrzewce wyruszyliśmy. Celem było odwiedzenie miejsc, w których ponad 70 lat temu Niemcy produkowali części do samolotów Focke-Wulf, oraz innych miejsc historycznych. Kaziu Głuch, na podstawie rozmów z najstarszymi mieszkańcami Szczytnik (m.in. p. Franciszkiem Jankowiakiem), odtworzył na mapie 4 takie stanowiska. Okazało się, że o wielu resztkach budowli w naszej okolicy można opowiedzieć ciekawą historię. Często znajdują one się w lasach i na polach, mają postać zrujnowanych bloków betonu lub rowów, w których przebiegały instalacje lub znajdowały się zbiorniki wodne. Jedno z nich był stanowiskiem obrony przeciwlotniczej, inne - kuchnią polową. W lesie pomiędzy Szczytnikami a Borówcem znajduje się nawet tajemniczy właz, rzekomo do tunelu prowadzącego na stare lotnisko. Każda wyprawa w poszukiwaniu śladów przeszłości musi zakończyć się sukcesem. Wykrywacz metalu, uruchomiony nad stawkiem w Koninku, szybko pozwolił odkryć tajemniczą monetę, którą z dumą prezentował wszystkim Kaziu. Wprawdzie na pytania o jej pochodzenie i podejrzanie dobry stan uśmiechał się tylko, ale i tak wszyscy mieli poczucie odnalezienia prawdziwego skarbu. Po trzech godzinach wspaniałej wycieczki w doskonałych humorach wróciliśmy na Przystań w Szczytnikach.